Urządzenia dla niepełnosprawnych

26 Lutego 2010

Dokładnie tamtego wieczoru nie pamiętam. Wiem, że zadzwonił telefon i matka zaczęła strasznie płakać. Potem widzę jak w zwolnionych kadrach filmowych, jak pada na ziemię, jak ojciec ją tuli i kołysze, jak oboje klęczą nagle tacy zmaleli i bezbronni wobec Losu. Nie musiałam o nic pytać. Wiedziałam, że stało się coś strasznego. Mój brat, Piotr był na zawodach pływackich. Chciałam tylko wiedzieć czy żyje. Szumiała mi krew w skroniach, rozdygotały mi się bezradne nagle dłonie. Byłam na granicy dwóch rzeczywistości. Wiedziałam, że stało się coś, co mnie dotyczy a z drugiej strony nie mogłam tego pojąć. Rozumiem, ale nie pojmuje. Tak mówi czasem moja babcia. I ja tego doświadczyłam. Piotr miał fatalny skok. Uszkodzony kręgosłup (potrzebne były windy dla niepełnosprawnych), częściowo sparaliżowane nerwy. I żadnych szans na chodzenie. To był wstrząs. Dla niego, energicznego osiemnastolatka i dla nas.