Gilotyny i lasery

03 Lutego 2010

Krawędziarki to już czas dużo bliższy współczesnym ludziom. Twórca nieznany nikomu z nazwiska stworzył to cudo by ułatwić, a nie odbierać życie innym. Jest to o tyle spory przełom, że dość oryginalny i nowatorski. Pozwala na maksymalne skrócenie czasu wykonywanego zadania, nie stwarza zagrożenia wypadku czy awarii. Lasery to historia najnowsza. Szybko nabrała popularności i rozgłosu. Oczywisty cud technologii, mała rewolucja, duże zyski. Narzędzie powstałe z bardzo cienkiej wiązki światła stwarza nowe możliwości między innymi w przemyśle ciężkim. Zapewnia precyzję działania, widoczną lepszą jakość pracy. Jest o wiele łatwiejsza i nie tak czasochłonna jak inne metody. Pojawienie się gilotyny w rewolucyjnej Francji wywołało spore zamieszanie, wśród tamtejszych istniejących grup politycznych z których każda bezwzględnie walczyła o zdobycie poparcia społeczeństwa, przejęcie władzy i wprowadzenie nowego porządku. Robespierre był w tym aspekcie bezwzględny. Pozbywał się więc wrogów bardzo skutecznie. Śmierć była dla skazanych ostateczną klęską, zaś sam pomysłodawca czuł się coraz pewniej. On sam znajdował się (do jakiegoś czasu) wysoko ponad swoją maszyną do zabijania. Krawędziarki to już zdecydowanie inna para kaloszy. Znajdują szeroko swoje zastosowanie w warsztatach, zakładach naprawczych, przedsiębiorstwach zajmujących się renowacją aut, narzędzi, maszyn pracujących w różnych dziedzinach przemysłu. Zabezpieczają przed otarciami, obiciami i zniszczeniami narożników i kantów restaurowanych części. Medycyna także postanowiła do walki ze słabościami i wadami fizycznymi wykorzystać lasery. Pozwalają one na skorygowanie wady wzroku, między innymi krótkowzroczności, zeza, astygmatyzmu. Mogą także utracony wzrok przywrócić. Dla wielu ludzi to nadzieja na lepsze życie. Blizny powypadkowe, pooperacyjne, zanikają lub zmniejszają się pod wpływem odpowiedniej wiązki światła. To cud techniki. Niekłamaną popularność znajdują także w przemyśle filmowym o charakterze since-fiction. Kosmiczni rycerze walczą z mocami ciemności właśnie mieczami z różnokolorowych wiązek światła. Daje to poczucie, że cywilizacja jest daleko bardziej rozwinięta niż ziemska. Pojawienie się gilotyny zmieniło ceremonię egzekucji. Niepotrzebny był już zakapturzony kat z ogromną siekierą, ani wielki niehumanitarny kołek na którym kładziono głowę. Zbyteczne były szubienice, stosy, ukamienowania.